Wielkimi krokami zbliża się maraton w Nowym Jorku, w którym wziąłem udział niespełna rok temu. Maraton Nowojorski, to absolutnie jedna z najpiękniejszych przygód w moim życiu i życzę każdemu z Was, aby mógł jej doświadczyć na własnej skórze.

Premiera

1 października 2015 roku miała miejsce premiera nowego modelu biegowego od New Balance, inspirowanego maratonem w Nowym Jorku. NYC Marathon To jeden z sześciu największych maratonów na świecie, wchodzący w skład tzw. Six Marathon Majors. Trasa 42-kilometrowego biegu wiedzie przez pięć dzielnic Wielkiego Jabłka: Staten Island, Brooklyn, Queens, Bronx oraz Manhattan. Meta znajduje się w Central Parku. Z dwoma milionami kibiców przy całej trasie.

Z okazji premiery mam dla Was konkurs, w którym wybiorę jedną osobę, która otrzyma od marki New Balance Poland nowiuśki model Vazee.

Zasady konkursu

Aby wziąć udział w konkursie, należy w komentarzu pod tym postem opisać swoją wymarzoną trasę biegową w Nowym Jorku. Im bardziej wciągający opis, tym lepiej. Liczę na Twoją kreatywność! Jeśli po przeczytaniu Twojego opisu, zapragnę natychmiast znaleźć się w Nowym Jorku, to... możesz być pewny/pewna, że buty trafią właśnie do Ciebie!

Rozwiązanie konkursu

Rozwiązanie konkursu następi w dniu maratonu Nowojorskiego, czyli 1 listopada i pojawi się na stronie głównej TrenerBiegania.pl.

Zwycięzcą został Marcin W. Prosimy o kontakt na mateusz@trenerbiegania.pl


New Balance Vazee

Buty zostały skonstruowane z myślą o osobach, które oczekują lekkiego (229 gramów), uniwersalnego i dynamicznego buta treningowego. Vazee Rush, to następca kultowego modelu „890”, który polecany jest wszystkim tym, którzy większość treningów biegają po asfalcie czy kostce brukowej. But jest na tyle uniwersalny, że z powodzeniem zda egzamin na szybszych treningach, jak i startach na dystansach od 5km do półmaratonu. Konstrukcja buta jak i drop (spadek między piętą a przodostopiem) na poziomie 6 milimetrów, zdecydowanie ułatwia bieganie z przedniej części stopy.

Wprowadzenie miękkiego zapiętka, to ukłon w kierunku wszystkich tych, którzy uważają, że konstrukcja buta biegowego nie powinna ograniczać naturalnej pracy ścięgna Achillesa. Unikalna konstrukcja podeszwy połączona z lekką pianką REVlite zapewnia bardzo dobrą amortyzację oraz szybkie przetaczanie stopy. Seria Vazee Rush dzięki miekkiej konstrukcji zapiętka zapewnia idealne dopasowanie do stopy i ochronę w okolicy pięty. Konstrukcja środkowej części cholewki zapewni optymalne trzymanie stopy w czasie dynamicznych ruchów.

Dyskusja

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.

Wysłane przez damian-hliwa@ou... (niezweryfikowany) w sob., 2015-10-03 18:13

Nigdy nie byłem w NYC(byłem kiedyś przez 80 dni w kanadzie, ale tam mało biegałem), więc ciężko będzie mi Cię porwać do wspólnego biegania ulicami tego miasta. Ale mogę Cię za to zaprosić do mojego rodzinnego miasta - Miastka - w którym to rozpoczęła się moja przygoda z bieganiem. Tam przebiegłem swoją pierwszą dychę, swój pierwszy półmaraton(wszystko treningowo, bo jeśli już mamy takie imprezy w mieście, to są one rzadko). Ale zrobiłem to. Z kompletnego nic, gdy pierwszy raz zamiast pójść pograć w kosza poszedłem pobiegać z kolegą(z plecakiem na plecach i piłką w rękach), zrobiłem swoje pierwsze 3KM - w oszałamiającym czasie 20 minut. Tak to się zaczęło. Droga rowerowa na Węgorzynko, ja i dwóch kolegów(jeden z nich chciał biegać - my byliśmy dla towarzystwa). Najpierw z górki, tempo jakieś 7min/km i wszystko fajnie. Szuramy obok wieży telefonicznej, później stawku, w którym w dzieciństwie łowiliśmy ryby(choć bardziej było to kłusownictwo, bo jak się okazało po wielu latach - stawek ten był czyjąś własnością). Później prosta, aż do starego mostu(cała trasa to dawna trasa dla pociągu relacji Bytów-Miastko, która była wykorzystywana przed drugą wojną, a później zniszczona i "tory się zwinęły" - został jedynie zawalony most w dalszej części i spory rów, który w zasadzie wytaczał granicę Miastka), tutaj już lekka zadyszka, w końcu biegliśmy pierwszy raz. Odpaliłem nawet aplikację biegową na mojej Nokii 500 - Nokia Sports Tracker - by wiedzieć, kiedy w końcu skończy się ta męczarnia i dotrzemy do trzeciego kilometra. Teraz jest pod górkę i wbiegamy w trochę gęstszy las, by kawałek dalej przekonać się, że te czarne chmury tak naprawdę były muchami - niedaleko za lasem rozciągają się pola uprawne miejscowych rolników. Są 3km. Victoria. Zrobiliśmy to. Jeden z kolegów zlany potem, ja wytarłem czoło, miałem sucho w ustach, drugi starał się zgrywać twardziela, ukrywając zadyszkę. Wracaliśmy te 3km już na piechotę, żeby się nie przeciążyć. Po powrocie obowiązkowo poduszka pod nogi i spać, bo pracowałem wtedy od 6 rano. Tak wyglądał mój pierwszy bieg. Później tą samą trasą biegałem już dalej(czasami jeszcze z kolegą), by któregoś dnia, bo blisko 2 miesiącach biegania dzień w dzień(i tego podkładania poduszki), zrobić swoje pierwsze 10km na stadionie. Wtedy jeszcze nie miałem butów do biegania, bo przez te dwa miesiące nie mogłem niczego wybrać - biegałem w swoich halówkach Adidas adinova II IN. Kolega odpadł po 6km, ja biegłem dalej, bo chciałem. Bo mogłem. Zbliżała się 22(koniec lipca), a ja biegłem. Gdy w końcu spocona Nokia pokazała 10km, skończyłem. Czas to 57:40 - pamiętam to do dziś. Wróciłem do domu, obudziłem rodziców, bo byłem z siebie dumny. Ja, wieczny grubas(który co prawda był bardziej aktywny od "chudych" rówieśników, ale zawsze miał oponę), przebiegłem 10km. Pierwszy raz w życiu. Zaraz po tym pochwaliłem się wyczynem na facebooku, podziękowałem koledze, że wciągnął mnie w bieganie i zarejestrowałem się na Biegnij Warszawo w październiku. Niedługo po tym kupiłem swoje pierwsze buty do biegania, Adidas Falcon Pro II - rewelacyjne. Cała trasa miała 5km, więc po przebiegnięciu do końca często robiłem nawrotkę i wracałem. Czasami zdarzyło się, że wracałem ulicą(można zrobić pętlę i wrócić do Miastka od innej strony), ale biegałem ciągle tą samą trasą. Robienie okrążeń na pobliskim stadionie mnie nudziło. Tutaj byłem wolny, miałem czystsze powietrze i ciszę. Biegałem tak w deszczu - wracałem cały mokro-szczęśliwy. Biegałem w słońcu. A później to samo - poduszka po nogi, spać i rano pobudka o 5:01. I tak do końca wakacji. Praca, obiad, odczekanie, dojście do "startu" - start i od początku do końca tempo 4:30/km. Bez rozgrzewki, bez wychładzania, bez rozciągania. Doszedłem tak do wyniku 43:17/10km. Później uślizgnęła mi się noga na dziurze w drodze i rozwaliłem kolano. Debiut w Biegnij Warszawo na ~49minut. Z kolanem walczę do dziś, ale mam problemy, żeby zejść poniżej 40 minut na 10km. Teraz zawsze, gdy jadę do rodziców chcę tam pobiegać. Bo jest magicznie. Wpadnij kiedyś do Miastka(może na święta, bo raczej szybciej nie zjadę), to przebiegniemy się razem - tylko będziesz musiał dać mi fory lub zrobić slow-jogging, bo od tamtego czasu(wrzesień 2013), mam problemy z prawym kolanem.

Wysłane przez Wiktor (niezweryfikowany) w ndz., 2015-10-04 13:37

Moja wymarzona biegowa trasa po Nowym Jorku zacząłaby się już od pierwszego kroku postawionego w tym mieście. Mając tylko jedną możliwość na przebiegnięcie się po tym kultowym miejscu, buty biegowe miałbym na nogach już od samego początku. Na tą chwilę nie jestem sobie w stanie wyobrazić ogromu ludzi, który codziennie przechodzi przez ulicę Nowego Jorku, monumentalności budynków, czy przepychu witryn sklepowych. To wszystko zaczyna się i kończy tylko w sferze mojej wyobraźni. Mimo to jest kilka miejsc, które kojarzę i do których musiałbym się dostać, nie zważając na odległości. Pierwszy kierunek - Statua Wolności. Symbol znany z wielu publikacji czy chociażby dużego ekranu. Zwyczajnie musi znaleźć się na mojej ścieżce biegowej po Nowym Jorku. Zostają przy tym co oprócz wartości materialnej niesie za sobą również przesłanie mentalne, udał bym się w miejsce katastrofy World Trade Center by przez chwilę móc na własne oczy spojrzeć i wyobrazić sobie ogrom tej tragedii i jeszcze raz wesprzeć myślami wszystkich, którzy wtedy ucierpieli. Moim następnym celem na mapie Nowego Jorku byłby Empire State Building. Po prostu musiałbym go zobaczyć na własne oczy. Budynki które widuję na codzień sięgają zwykle kilku pięter. Jstem niesamowicie ciekawy jakie wrażenie wywołał by na mnie tak ogromny wieżowiec. Mając w nogach zapewne sporo kilometrów, odnalazł bym w sobie resztki sił, aby udać się na jedno z najtłoczniejszych skrzyżowań w Nowym Jorku, żeby sprawdzić jak szybko uda mi się przedostać przez przejście dla pieszych, przebijając się przez niezliczone tłumy ludzi. Zbliżając się do końca mojej trasy, co mógłbym zrobić innego jak nie pobiec prosto do Central Parku z nadzieją, że wymienię tam biegowe piątkę, czy uśmiechy z możliwie jak największą liczbą ludzi w różnym wieku, różnego wyznania oraz różnych kultur. Spalając resztki moich kalorii zrobiłbym to czego nie praktykuję na codzień. Poszedł bym do MC Donald's, zamówił bym duże frytki z colą i hamburgera i spojrzał na tych wszystkich ludzi siedzących tam ze mną, zastanawiając się czy którykolwiek z nich, tak jak ja dzisiaj zasłużył, na ten niezdrowy posiłek.

Wysłane przez MarcinW (niezweryfikowany) w czw., 2015-10-08 10:12

Trening zaczynam na Brooklinie. Stoje przy wejściu do mostu brooklińskiego, na brzegu East River, wpatruję sie w Manhattan, w wiezowce obok których zaraz będę biegł. Powoli rozciągam się i wdycham nowojorskie powietrze. Ruszam, wbiegam na most, mijam stojące w korku samochody, z których co drugi to żółta taksówka. Poranne słońce prześwituje przez przęsła mostu muskając moją twarz. Uśmiecham się do siebie, wciągam powietrze znad rzeki, czuć swieza bryzę oceanu. W połowie mostu, po ok kilometrze roztacza się przede mną piękny widok na Manhattan. Na szczycie przęsła powiewa w słońcu amerykańska flaga. Pięknie wygląda na tle błękitnego nieba, czuję się jak w filmie. Zbiegam z mostu i skręcam w lewo, przecinam kilka ulic by po chwili znaleźć się na Wall Street. Mijam falę biznesmenów w garniturach, spieszą się do pracy, ja nigdzie się dziś nie spieszę. Dobiegam do Battery Park, w nogach ponad 3km, staję na krawędzi dolnego Manhattanu, przede mną wspaniały widok na Statuę Wolności. Wolność, to jest to co w tej chwili czuję. Skręcam w prawo i biegnąc wzdłuż Hudson River dobiegam do World Trade Center. Zatrzymuję się na chwilę, kilka sekund ciszy to mój hołd poległym tu ludziom. Po chwili biegnę dalej, skręcam znowu w prawo, przeciskam się między ludźmi, przecinam Broadway i wbiegam do Chinatown. Małe uliczki, paleta kolorów, tysiące zapachów - robię się głodny, to już 6km w trasie. Spiesznie przecinam Chinatown i wbiegam do Little Italy. Hałas i zgiełk, zapach włoskich ziół i krzyk sprzedawców. Zatrzymuję się w małej knajpce, siadam na zewnątrz przy stoliku z obrusem w biało-czerwoną kratę, czuję się jak na Sycylii. Zjadam mały kawałek przepyszne pizzy, popijam to kremowym włoskim espresso i pędze dalej. Lecę na północ, wzdłuż Broadway Street, mijam Union Square i Medison Square Garden. Nad głową górują szklane drapacze chmur. Pędząc ulicami widzę swoje odbicie w szybach witryn sklepowych, uśmiecham się do siebie. Po chwili wbiegam na Time Square. 12km za mną. Kolorowe neony, tysiące ludzi, hałas - zaczyna mnie to męczyć. Przyspieszam i po 10 minutach docieram do Central Parku. Skręcam w wąską parkową uliczkę, nareszcie cisza i spokój. Słychać spiew ptaków, pod nogami biegają wiewiórki. Zwalniam, truchtam powoli by po 5 minutach dobiec do jeziora. Przebiegłem 16km w niewiele ponad 2 godziny. Jest południe, słońce mocno grzeje. Kupuję butelkę wody i powoli rozciągam się na trawniku. Jest pięknie. Leżę na zielonej trawie, nade mną słońce i błękitne niebo, na horyzoncie miejsca dzungla, szczyty wieżowców. To był dobry trening, wiem że żyję!

Wysłane przez MarcinW (niezweryfikowany) w pon., 2015-10-12 18:06

aaa, to dodam jeszcze że 30 października lece do NYC i 1 listopada biegne maraton! a opisana trase mam zamiar przebiec 2 dni po maratonie :)

Wysłane przez Grzechu Biegacz (niezweryfikowany) w ndz., 2015-10-18 16:34

Mam dopiero 16 lat więc jeszcze nie mogę biec maratonu a także nigdy nie byłem w Nowym Jorku ale moim marzeniem jest pobiec mój pierwszy maraton właśnie tam w NY. marzę aby wystartować z rodziną i przyjaciółmi a ci którzy nie mogą to chciałbym aby mnie wspierali na trasie gdzie wraz z kolejnymi kilometrami gdy będę czuł coraz większy ból gdy już ciało będzie chciało stanąć a głowa będzie mówiła wytrzymaj, daj z siebie wszystko to marzę aby byli blisko mnie i mówili to samo co głowa aby powiedzieli że ból jest tylko wytworem mojej wyobraźni. Marzę aby mój pierwszy maraton przebiec z jakąś gwiazdą osobiście marzę o wspólnym maratonie z Mo Farahem lub z Michałem Kwiatkowski chce brać z nich przykład oni spotykali się z różnymi przeciwnościami losu a nigdy się nie poddali. Chciałbym aby trasa wiodła przez jakieś zabytki aby ludzie na trasie dodawali chęci chce poczuć dreszczyk emocji chce poczuć przypływ dodatkowej adrenaliny. Dobiegając do mety ledwo żywy ale cały szczęśliwy mógł sobie powiedzieć tak dałem rade przypomnieć sobie ile potu na treningach wylałem i że nie było to na darmo chce być po prostu z siebie dumny i po biegu marzyć o dwóch rzeczach pierwsze to aby zaliczyć kolejny maraton a drugie to cieplutkie łóżeczko w którym będę mógł sobie leżeć dumny taka moja historia i marzę że się spełni :)

Wysłane przez Kasiek (niezweryfikowany) w śr., 2015-10-21 11:14

Gdybym mogła teraz przenieść się do Nowego Jorku to wsiadłabym w dowolny subway prowadzący na Dolny Manhattan:-) Tam już wychodząc ze stacji czuć nowojorskie życie. Broadway jest jego kwintesencją. Każdy zakątek kusi kolorami, wokół pełno sprzedawców z jedzeniem, pamiątkami, tanimi podróbkami perfum i torebek na Canal Street, ręcznie robioną biżuterią, owocami, ubraniami, okularami przeciwsłonecznymi aż po markowe butiki w cudownych kamienicach choćby na Prince Street. Chwila spaceru w tym zgiełku da mi poczuć klimat tam panujący a zaszczepiona magią miasta, mając już w płucach nowojorskie powietrze mogę rozmarzona rozpocząć swój bieg w kierunku mostu brooklyńskiego. Chcę się mocno zmęczyć i znaleźć się w wyjątkowym miejscu. Już pierwsze biegowe metry pokazują mi jak to miasto kocha bieganie, wszędzie mnożą się amatorzy tej aktywności, często witana jestem uśmiechem lub machnięciem dłoni. Biegnąc przez most oglądam zmieniające się otoczenie i ludzi, przede mną powoli pojawia się Brooklyn. Tu każda przecznica to niespodzianka, inna kultura, inny zakątek świata. W drodze do celu wbiegam do Prospect Park, jednego z piękniejszych parków na Brooklynie, gdzie latem można oglądać filmy pod gołym niebem czy podziwiać zwierzęta w zoo. W parku życie jest spokojniejsze, tu ktoś śpiewa, tam czyta gazetę czy ćwiczy jogę, nie słychać tu dźwięków ulicy, oczy mogą nacieszyć się zielenią. Teraz gdy mam już w nogach ok 5 km zaczyna się mój trening a poza parkiem będę już na prostej drodze do celu, mogę przyspieszyć, skoncentrować się na wysiłku, miasto i tak jest ze mną a z każdym kilometrem zbliżam się do jego pięknego plażowego skraju:-) Powoli czuję zmieniające się powietrze, po jakimś czasie na twarzy delikatną morską bryzę po czym wbiegam na Coney Island i drewniany pomost nad brzegiem oceanu..Tam zwalniam i truchtem kończę trening, moczę stopy w oceanie i kładę się na piasku gdzie zapatrzona w niebo uspokajam oddech..

Wysłane przez Biały (niezweryfikowany) w czw., 2015-10-22 09:14

Schodzę na zewnątrz z apartamentu, W pełnym Nowego Yorku zamętu, Pogoda wita mnie wymarzona, Budzi me oczy słońca korona, W stroju biegacza cud wystrojony, Trasa przede mną, czas już włączony, Buty New Balance na nogach lśniące, Zaczynam trasę -lecę po łące, W Parku Centralnym bo tu zaczynam, Innych biegnących witam i mijam, Piękne widoki, wiewiórki wszędzie, Czuje, że tak bieg wspaniały będzie, Ptaki ćwierkają, króliki skaczą, Piękną pogodą wszyscy się raczą, Tu chwilę biegnę za łysym hipisem, A nie! –toć przecież z Brucem Willisem! Wybiegam z Parku,mijam hot dogi, Początek za mną dzisiejszej drogi, Stąd lecę w stronę Rockefelera, Pyszna wieżowców piąta Aleja, Piękne widoki, szczególnie nocą, świateł miliardy błyszczą ochoczo, Teraz Madison wielki Square Garden, przy hali sportowej sunę jak Warden, Co na trafficu pilnuje ruchu, Nawet gdy głodny i burczy w brzuchu, Z Madison lecę wprost nad zatokę, Aby zachwycić się pięknym widokiem, Battery Park mijam w pośpiechu - trochę przyspieszam, brakuje dechu Widzę Statuę, tę od Wolności, symbol zwycięstwa, niepodległości, Zsyła mi zastrzyk energetyczny, Kończę na maksa trening ów śliczny, Tu stretching, pompki i brzuszki robię, Szczyptę też jogi, stanie na głowie, Dobrego jest to koniec treningu, Dzielnie walczyłem! Jak Rocky w ringu!

Wysłane przez Biały (niezweryfikowany) w pon., 2015-11-02 08:57

piotrbialek@hotmail.com

Wysłane przez sonieczka (niezweryfikowany) w pt., 2015-10-23 11:55

mam kilka tras biegowych które marzą mi się w Nowym Jorku, pierwsza to oczywiście Central Park, który ma dziesiątki ścieżek i możliwych urozmaiceń:) Druga to Hudson River Greenway, biec przy widoku Statuy Wolności i lekkiego chłodzącego wiatru pochodzącego z otaczającej tą trasę wody , bezcenne:)

Wysłane przez Karol (niezweryfikowany) w wt., 2015-10-27 17:16

Trasa wymarzonego miejsca maratonu w Nowym Yorku mogłaby zaczynać się i kończyć tylko w jednym miejscu: Central Park. Zielone serce Nowego Yorku skąpane barwami jesieni stworzyłoby niesamowity klimat dla biegaczy. Kolorowa natura odbijająca się w Harlem Meer byłaby pięknym tłem dla rozgrzewających się w skupieniu biegaczy. Ta sceneria wraz z kibicami byłaby wspaniałym wstępem Nowojorskiego Maratonu. Przez pierwsze 5 km biegu nie czulibyśmy się jak w Nowym Yorku tylko na naszej leśnej ścieżce. Mijając miedzy innymi ZOO w parku zaczęlibyśmy naszą podróż ulicami miasta. Na 6 km trasa prowadziłaby w stronę 262 metrowego wieżowca zwanego Trump World Tower. Byłby to początek pięknych architektonicznych dzieł tego wspaniałego miasta. Od 7 do 18km bieglibyśmy przy East River podziwiając piękno miasta po drugiej stronie brzegu. Następnie bieg ogarnęłaby niesamowita cisza w której słychać byłoby jedynie uderzanie butów o ulice. Ta Cisza spowodowana by była miejscem, ponieważ właśnie jesteśmy przy WTC. Biegacze w ten sposób uczciliby pamięć wszystkich ofiar z 11 września 2001r. Po tej ciszy zadumy i powagi atmosfera biegu wróciłaby dzięki wspaniałym kibicom stojącym przy trasie maratonu do 21 km nad brzegiem Hudson River. To właśnie wtedy trasa wbiegłaby w głąb miasta prowadząc obok takich miejsc jak najpopularniejsza hala widowiskowa Madison Square Garden gdzie odbywały się największe walki bokserskie, a teraz jest ona świadkiem najważniejszej walki z samym sobą dla wielu biegaczy. Następna piękną budowlą byłby Empire State Building. Teraz trasa biegnie w kierunku Time Square i dalej przez Brodway aż do 34 km gdzie biegacze zmieniają kierunek i udają się na Yankee Stadium. To właśnie tam przy pięćdziesięciu tysiącach kibiców biegacze zawracają i kierują się na ostatnie 6 km swojego biegu. Końcówka to już tylko most i długa prosta do kolorowego Central Parku gdzie umiejscowiona byłaby meta tego magicznego maratonu. Trasa takiego maratonu jest ukazaniem prawdziwego miejsca człowieka, który pomimo cywilizacji i tak zawsze będzie chciał wrócić do swoich korzeni, do przebywania z naturą.

Wysłane przez John (niezweryfikowany) w pon., 2015-11-02 08:54

Ciekawe

Wysłane przez Kamil (niezweryfikowany) w wt., 2015-11-03 06:18

Dawaj wyniki Mateusz!

Wysłane przez MarcinK (niezweryfikowany) w pon., 2015-11-09 07:35

Tydzień minął, wyników brak... :(

Wysłane przez Użytkownik (niezweryfikowany) w czw., 2015-11-12 12:47

Bardzo profesjonalne rozwiązanie konkursu. Podziwiam ;)

Wysłane przez MarcinW (niezweryfikowany) w pt., 2015-11-13 21:49

Mati daj znać co z wynikami.

Wysłane przez Mateusz Jasiński w wt., 2015-11-17 10:38

Wygrywa Marcin W! Prośba o kontakt na mateusz@trenerbiegania.pl

Wysłane przez MarcinW (niezweryfikowany) w śr., 2015-11-18 11:57

Mega super, bardzo sie ciesze, mail kontaktowy juz wyslany. Dodam jeszcze ze 2 tyg temu w niedziele przebieglem maraton w NY - magia, mistrzostwo swiata, polecam każdemu, jak ktoś potrzebuje jakiegokolwiek info na temat NY, Stanów, maratonu to z chęcią pomogę. Opisaną trasę też przebiegłem, bieganie w Central Parku, na Moście Brooklińskim czy przy rzece Hudson to mega przygoda. 3 dni po maratonie przebiegłem też Wielki Kanion - jak ktoś lub trail i bieganie w terenie to bardzo mocno polecam, wydarzenie życia, być może większe niż maraton w NYC. Przyroda USA, ich parki narodowe to naprawdę coś wspaniałego! pozdrawiam! Marcin

Wysłane przez Mary Kay (niezweryfikowany) w śr., 2017-04-26 05:24

Nazywam się Mary Kay Timmerman, z USA. Pragnę podzielić moje zeznania z ogółu społeczeństwa o co ten człowiek o nazwie Dr OKITI ma po prostu zrobić dla mnie, ten człowiek po prostu przyniósł powrót moje utracone Ex mąż do mnie z jego wielki czar, I był żonaty z tego człowieka o nazwie Steven byliśmy razem przez długi czas i kochaliśmy nasze ja jest, ale kiedy byłem w stanie dać mu dziecko do 6 lat opuścił mnie i powiedział mi, że nie może kontynuować już wtedy był teraz szuka sposobów, aby go dostać, aż mój przyjaciel powiedział mi o tym człowieku i dał jego kontaktowy adres e-mail (drokitihelpinghome@gmail.com) wtedy nie uwierzysz, to kiedy Skontaktowałem się ten człowiek na moje problemy przygotował zaklęcie oddanych i przynieść powrót mojego męża utracone, a po miesiącu miss mój miesiąc i przejść test i wynik stwierdził jestem w ciąży jestem szczęśliwy dziś Jestem matką córeczkę, Dziękujemy, że po raz kolejny wielki Okiti Dr co zrobiłeś dla mnie , jeśli jesteś obecnie tam przechodzącej przez którykolwiek z tym problemów wymienionych poniżej: on może pomóc z wszelkiego rodzaju lekarstwa należy w następujący sposób: (1) powiększenie penisa (2) mała liczba plemników (3) słabych erekcji (4) czar miłości (5) opryszczka zaklęcie (6) HIV zaklęcie (7) zaklęcie ciąży (8) małżeństwo dla pisowni (9) rak (10) podlewanie spermy (11) macicy zapłodnienia (12) wzwód penisa (13) atak rzemiosła czarownica (14) s t d chorób (15) wewnętrznego ciepła (16) wysypki (17) mała liczba plemników (18) nabiał (19) długi czas choroby (20) nerek, serca, płuc, problem u lekarza DR Okiti są w bezpiecznych rękach swoje uzdrowienie jest zapewniona. (drokitihelpinghome@gmail.com)