Spokojnie... to tylko początki!

Pocieszę wszystkich zamierzających zacząć biegać, że bieganie tylko na początku przyjmuję postawę intruza. W miarę upływu czasu i zgłębienia minimalnej dawki wiedzy, bieganie w większości przypadków niepostrzeżenie wkrada się w nasze życie, by po jakimś czasie na stałe zagościć w rozkładzie dnia. Później nie wyobrażamy sobie dnia bez kilku kilometrów na świeżym powietrzu. W końcu bieganie staje się czymś tak naturalnym, jak poranna toaleta, a po kilku latach uzależniamy się od wysiłku (wcale nie żartuję) i możemy mówić o sobie, że jesteśmy ćpunami. To bardzo przyjemne uzależnienie, z szeregiem konsekwencji w postaci m.in końskiego zdrowia. Hormony szczęścia wytwarzane w trakcie biegania, mają ponad 20 razy większe działanie przeciwbólowe niż MORFINA (!) i należą do naturalnych opioidów, czyli substancji łagodzących ból. Od endorfin, tak samo jak od morfiny, można się uzależnić. Organizm szybko przyzwyczaja się do tzw. "haju biegacza" i podświadomie stara się do niego powrócić. To, że chcemy biegać coraz więcej, częściej, jest bardzo mocno związane z uzależnieniem od tego wyjątkowego uczucia.

Nieszczęśliwa miłość i egzystencjalny ból? Znieczul się bieganiem. Kiepski dzień i słabe samopoczucie? Wciągnij nosem kilka kilometrów.

"Bieganie jest jak seks - nie musisz być dobry, aby się nim cieszyć. Każdy może pobiegać jakimś tempem" - Jimmy Harte (polityk)

Nie ma znaczenia jak szybko biegasz

Często ludzie "zazdroszczą" mi tego jak "szybko" biegam. Zazdrość, czy też podziw są w tym przypadku KOMPLETNIE BEZ SENSU. Za każdym razem, kiedy ktoś pisze do mnie w ten sposób, jedna panda traci włosy na plecach. Dlaczego? Pokonywanie własnych barier czy też poprawianie swoich rekordów życiowych jest najlepszym narzędziem motywacyjnym, jakie kiedykolwiek wymyślono - to prawda. Przyznam również, że to najlepsze uczucie, kiedy przyglądasz się swojej metamorfozie, przeobrażając się z czołgu w sportowy samochód, a z niedowiarka w osobę z pasją. Ale do cholery, to czy biegasz 10km w 50 minut czy 2 godziny, nie świadczy o Tobie i nie powinno być wyznacznikiem poczucia własnej wartości. Im szybciej wyzbędziesz się porównań do innych, tym lepiej dla Ciebie. Najważniejszy jest sam fakt biegania. Bieganie samo w sobie jest najwyższą wartością i nie ma nic ponadto. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie ma prawa Cię oceniać: ani Twoich wyborów, ani tym bardziej tego w jaki sposób lubisz biegać.  Urywanie kolejnych sekund jest kluczowe jeśli zarabiasz na życie bieganiem i zastanawiasz się czy przyjmiesz zaproszenie organizatorów na maratonu w Dubaju czy Rotterdamie. W trakcie biegania ścigaj się z myślami, a nie ze znajomymi czy własnymi, często chorymi ambicjami. Nie ma nic złego w pogoni za wynikiem, ale nie może on być dominujący. W przeciwnym razie kult ciała przysłoni Ci to co jest tak naprawdę ważne w bieganiu.

Dyskusja

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.

Wysłane przez Aga (niezweryfikowany) w pon., 2015-08-10 12:38

Witam, proszę o wskazówkę czym najlepiej mierzyć czas marszu a następnie biegu? Zastanawiam się czy liczyć w myślach czy zaopatrzyć się w jakiś stoper

Wysłane przez Maciej (niezweryfikowany) w wt., 2015-10-20 14:25

Ja mam do tego zainstalowaną apkę na telefonie.

Wysłane przez nika (niezweryfikowany) w ndz., 2016-06-19 09:06

apka w telefonie pewno bylaby najlepsza ale nie biore telefonu bo mi ciezki.. trzeba by szukac takiej saszetki na ramie. Zdecydowalam tez nie sluchac muzyki/ksiazek tylko wczuc sie w bieganie. Ja uzywam maly minutnik kuchenny (za 4zl), miesci sie w dloni, jak odmierzy minuty to pika i wtedy klikam przyciski bez patrzenia wiec nie musze sie zatrzymywac i ingerowac w plynnosc treningu. Nie zajmuje sie tez placzacymi sie i wypadajacymi sluchawkami :)

Wysłane przez Karol (niezweryfikowany) w śr., 2015-08-26 21:04

Pragnę zwrócić uwagę innych początkujących na jeszcze jedną sprawę. Trzy lata temu po przerwie wynoszącej ok. 10 lat przypomniałem sobie o czymś takim jak bieganie. Ubrałem buty, dresy i wio. Bez żadnego wstępu "zrobiłem" 2 km średnim tempem (końcówka z bólem kolan). Następnego dnia rano chcąc rozgrzać wydawało mi się zastane stawy zrobiłem kolejne 2 km. Ten mój wyczyn skończył się opuchlizną stawów kolanowych i silnym bólem podczas poruszania się. Ten mój wyczyn skończył się półroczną rehabilitacją i łykaniem Structum 500. Lekarz postukał się w głowę. Zalecił, abym w przyszłości zaczął od spacerów, marszobiegów, truchtu, skończywszy na biegu. Zacząłem od jazdy na rowerze (2 miesiące), przeszedłem następnie do spacerów i jestem na etapie truchtu. Biegam już 30 minut truchtem bez odpoczynku. Trucht poprzedzam rozgrzewką tj. szybkim spacerem ok. 1 km. Jak widać zacząć biegać trzeba z głową :)

Wysłane przez thecgla (niezweryfikowany) w wt., 2015-09-01 19:39

dlaczego warto biegać: http://www.naszawiedza.pl/bieg-dla-zdrowia-i-urody/

Wysłane przez Monika (niezweryfikowany) w pon., 2015-09-21 10:19

Chyba nadszedł ten czas, kiedy mogę się pochwalić i zarazem podziękować za wspaniałe rady i plan treningowy, dzięki któremu biegam już 45 minut bez zatrzymania. Można? - Można! Dałam radę! Bieganie jest super! Jeszcze raz dziękuję!

Wysłane przez AnnaBrokul (niezweryfikowany) w sob., 2016-02-06 15:45

Witam, Od paru lat prowadzę dość aktywny tryb życia, regularnie chodzę na basen, jeżdżę na rowerze, ćwiczę w domu.. Chcę zacząć biegać (niechęć do biegania mam od podstawówki, ale czuję że moja aktualna kondycja i motywacja ją przezwyciężą:) i w związku z tym pytanie: czy 3-4 treningi w tygodniu to konieczność? Chciałabym raczej włączyć bieganie do moich aktywności a nie zastępować ich, a raczej nie dam rady na 2 treningi dziennie... Czy biegając 1-2 razy tygodniowo mogę liczyć na rezultaty?

Wysłane przez Amintia (niezweryfikowany) w wt., 2016-04-05 19:25

Wow! Ten poradnik jest tak super, że aż brak mi słów. Tyle mądrych zdań zachęty :) Czegoś takiego już od dawna szukałam w internecie i denerwowało mnie, że nikt nie rozpracował jeszcze tematu biegania, żeby go wyłożyć od A do Z. A tutaj "ta dam" :D Na pewno wielkie źródło porządnych informacji. Wielkie dzięki! Czuję, że zacznę biegać :)

Wysłane przez Piotr (niezweryfikowany) w sob., 2016-05-14 07:43

Trzymam kciuki za wszystkich rozpoczynających!

Wysłane przez Nowonarodzony (niezweryfikowany) w ndz., 2016-05-15 21:26

Drogi Panie Mateuszu! Jestem już po 40-tce. Ze względu na sporą nadwagę (właściwie już otyłość) zbierałem się do biegania parę lat. W dzieciństwie jedyne moje biegi to były szkolne sprawdziany na 1000 m, za które z litości dostawałem 3 (za to że w ogóle doszedłem do mety z wyplutymi płucami, bo oczywiście były to sprawdziany bez uprzedniej nauki biegania). W ubiegłym roku dobiłem do dna jeśli chodzi o swoją samoocenę. Poszedłem więc do specjalisty (dietetyczki) i pod jej okiem zrzuciłem 20 kg (zacząłem też chodzić jak najczęściej piechotą). Po 10 miesiącach kuracji i dojściu do prawidłowej wagi poczułem się tak lekki i pełen energii, że aż chciałem dać jej gdzieś ujść i zacząłem myśleć o bieganiu. Czytałem i myślałem. Myślałem i czytałem. Rozmawiałem z biegaczami. Znowu czytałem i myślałem. Aż w końcu trafiłem na Pana blog i plan treningowy dla początkujących i ... pod osłoną nocy (żeby broń Boże nikt mnie nie rozpoznał ;-)) zacząłem go powoli realizować. Bardziej chodziło tutaj o Pana zachętę, bo planów jest przecież dużo w sieci. To niesamowite, ale na początku nie mogłem przebiec minuty bez zadyszki. A dzięki Panu doszedłem już do 60 minut truchtu (6.5 min/km), po którym czuję się zmęczony i mocno rozgrzany (lekko czerwony na twarzy), ale jednak normalnie oddychający i niesamowicie szczęśliwy! Obecnie (po kilku miesiącach biegania) nie wyobrażam sobie życia bez 3 takich treningów tygodniowo (jeśli to można w ogóle nazwać treningiem). Zaczynam mieć również ochotę na inne dyscypliny sportu, trening uzupełniający itp. Rodzina siedząca przed TV traktuje mnie już jak zaawansowanego sportowca, co mnie z jednej strony śmieszy, ale z drugiej strony mają rację, bo jest takie powiedzenie, że "biegnąc dowolnie wolno i tak jesteś szybszy od tych siedzących na kanapie". Może nigdy nie wystartuję w zawodach i cały czas będę biegał rekreacyjnie? A może kiedyś wystartuję? To nie ma znaczenia. Cieszę się, że sobie truchtam, że jestem przyjemnie zmęczony (a nie obolały z bezdechem) i że stało się to dla mnie rutyną jak mycie zębów. Piszę o tym, żeby Panu serdecznie podziękować, bo mam wrażenie, że jako nieliczny z tych, których artykuły czytałem, nie potraktował Pan mnie (czytelnika) z góry. Pisze Pan o bieganiu jak o przygodzie i sposobie na polepszeniu jakości swojego życia. Nie potępia Pan takich, jak ja, tylko ich szczerze zachęca do rozpoczęcia tej przygody. Pan nie jest z sekty biegaczy, Pan jest szczerym i radosnym biegaczem! Piszę też do innych, którzy to czytają i jeszcze się wahają. Doskonale ich rozumiem, bo bardzo trudno jest zwalczyć skrępowanie i odważyć się wyjść z brzuszkiem i fałdkami na ulicę biegać. Ja zbierałem się do tego parę lat. To było kilka lat walki z myślami, słomiany zapał, nieudane i amatorskie próby odchudzania... Kilka lat! Moja rada: jeśli nie dajecie rady sami schudnąć, to nie marnujcie czasu, tylko udajcie się do specjalisty (dietetyka). A jak już zdrowie Wam pozwoli, to zacznijcie biegać - choćby wtedy, kiedy inni śpią i nieco dalej od domu, choćby w kominiarce i w ciemnych okularach ;-) Ale zacznijcie jak najszybciej, bo to naprawdę poprawia komfort życia! Wydolność poprawia się na początku bardzo szybko, więc już po kilku tygodniach zobaczycie kolosalną różnicę i zaczniecie się czuć fantastycznie! A wtedy już nie przestaniecie... Ja się czuję jak nowonarodzony. I jedyne, czego żałuję, to że tyle czasu zwlekałem.

Wysłane przez Natalia (niezweryfikowany) w wt., 2016-05-24 18:53

Świetny, motywujący komentarz :) Strasznie mnie Pan rozśmieszył tą kominiarką. Gratuluję!

Wysłane przez Natalia (niezweryfikowany) w wt., 2016-05-24 18:53

Świetny, motywujący komentarz :) Strasznie mnie Pan rozśmieszył tą kominiarką. Gratuluję!

Wysłane przez Anonymous (niezweryfikowany) w pt., 2016-05-27 09:56

Od pierwszych kilometrów i zwiększać trase. W skrócie tak to u mnie wyglądało, a teraz, po 3 latach szykuje się do pko poznam maratonu. Mój pierwszy, ale dam rade.

Wysłane przez Remigiusz (niezweryfikowany) w pon., 2016-05-30 14:46

Ja właśnie zaczynam swoją przygodę z bieganiem. Powoli do przodu jak to mój ojciec mówi. Marszobiegi i powolny truch to moje początki przez pierwszy tydzień. Na razie nie ejst źle. Jedynie bolały mnie trochę miesnie nóg, ale znajomy mi powiedział, że mogę nieumiejętnie robić rozgrzewkę i polecił maść rozgrzewającą przed bieganiem. Kupiłem dip hot i teraz będę stosował.

Wysłane przez PodejścieDo (niezweryfikowany) w wt., 2016-05-31 20:12

Teraz drogi czytelniku mojego komentarza wiesz jak zacząć ... i niemów mi że się nie chce !!! po prostu idź biegać ( podejscedo.blogspot.com) TERAZ !

Wysłane przez Edulcia (niezweryfikowany) w pon., 2016-06-20 00:11

Chciałam się dołączyć do grona i podzielić swoimi odczuciami i osiągnięciami... Wiele razy zaczynałam biegać, ale dopiero teraz pod 50tkę z pomocą blogu i 'planu bitwy' biegam już godzinę :) Teraz pora na dalsze wyzwania, pod górkę ;-)

Wysłane przez Anutka (niezweryfikowany) w ndz., 2016-06-26 09:56

Chcialabym zapytac,jak to jest podczas ciazy...juz od dluzszego czasu chcialam zaczac biega,niestety nie mohlam sie zmobilizowac,jednak jestem co raz blizej-zwlaszcza po Pana artykole ;) No szczescie w nieszczesciu,okazuje sie,ze chyba jestem w ciazy i jak to sie ma do mojego biegania???moja kondycja jest raczej srednio slaba w porownaniu,jak sie ruszalam 20 lat temu(trenowalam pilke reczna i biegakam okolo 6-7km mniej wiecej co drugi dzien,jezdzilam na rowerze,chodzilam na basen itp.ostatnio moj sport to silownia ze 2-3 razy w tyg plus sauna i vzadem przeplyne kilka basenoe,oprocz tego ze dwaxrazy w tyg szybkim marszem przemierzam ok 10 km)...dziekuje;)

Wysłane przez Alia (niezweryfikowany) w wt., 2017-03-14 19:11

Dzięki za ten wpis i plan! Załapałam "bakcyla" biegania i co prawda zimą nie dałam rady, ale zaczynam już swój drugi sezon, i ponownie próbuję dotrzeć do godziny ciągłego biegu. Tym razem się uda! ;)

Wysłane przez Emeryt68 (niezweryfikowany) w śr., 2017-03-29 15:59

Mam 50 lat i rozważam rozpoczęcie biegania. Czy Twój plan moge wykorzystać? Czy trzymając sie go po dwóch miesiącach przebiegnie 45 minut?

Wysłane przez Kate (niezweryfikowany) w wt., 2017-10-10 21:53

Na samym początku tak się zajarałam bieganiem ,że starałam się codziennie biegać i żeby to jeszcze był bieg moich możliwości , nie ja po prostu pędziłam i nie wiem dokąd , aż w końcu mój organizm sam powiedział STOP! Niestety dziś zaczynam od początku , tak , tak jestem początkująca . :) Zaczynam od początku ale nieco mądrzejsza . Można się uzależnić ,oj można , a u mnie chyba to nastąpiło ;p

Wysłane przez Mirosan (niezweryfikowany) w śr., 2017-10-11 13:02

Najlepszy do pomiarów w czasie biegania, marszu, jazdy na rowerze itp jest zegarek Tom Tom Spark - polecam