Tchórze nigdy nie wyruszyli tą ścieżką, a słabi pomarli w drodze.

Bez żadnych absolutnie wątpliwości była to najtrudniejsza biografia jaką przeczytałem. Zazwyczaj z książką jestem w stanie się uporać w weekend, no może tydzień. „Sztuka Zwycięstwa” Phila Knighta zabrała mi prawie miesiąc. Książkę o historii firmy Blue Ribbon Sport, a od 1978 firmy NIKE, polecam przeczytać wszystkim początkującym przedsiębiorcom, a zwłaszcza założycielom tzw. startupów liczącym na błyskawiczne osiągnięcie sukcesu finansowego.

Opowieść Phila Knighta zaczyna się w 1962 roku, wcale nie od założenia firmy, ale również od odważnego ruchu – podróży. Przedsiębiorca nie może być człowiekiem niesamodzielnym. Musi być gotowy na zorganizowanie sobie każdego aspektu życia, a podróż uczy tego najbardziej. Otwiera też głowę, pozwala w późniejszym życiu podjąć niestandardowe decyzje, pogodzić się z prądem, wejść na szczyt, mimo zmęczenia.

Przedsiębiorca nie może obejść się też bez planu, pomysłu, który dojrzewa w nim tyle ile będzie trzeba. Od tej koncepcji wiele zależy, ale nic z niej nie wynika. Aby rozwinąć swój pomysł na biznes potrzeba dużo pracy i rozwiązywania problemów. Historia firmy Blue Ribbon, a później NIKE jest bardzo trudna, niejednoznaczna do ocenienia. Jedno jest pewne jest to bieg w drugim i trzecim zakresie przez dziesiątki lat, podczas którego konkurenci podstawiają nogę, a biurokracja rzuca kłodami drewna prosto w twarz. To w sytuacjach, w których wszystko idzie normalnie. Bo jak idzie źle, to nie wiadomo w ogóle co się dzieje i te momenty podczas czytania były dla mnie na tyle trudne, że musiałem przerywać. Było ich sporo.

 

Ciekawe jest to, że o firmie NIKE czytałem już w kilku książkach i były to spojrzenia z różnych stron. Tym razem poznałem głównego nawigatora, odpowiedzialnego za rozwój firmy i szczerze mówiąc dopiero teraz do mnie dotarło jak trudne jest stworzenie takiego biznesu. Sam Phil Knight ma pewne opory przed nazywaniem siebie człowiekiem interesu, ale na końcu mówi:

Gdy się coś wytwarza, coś się ulepsza, coś się oferuje, gdy oddaje się obcym ludziom nowy towar czy usługę i gdy robi się to naprawdę mądrze, wydajnie, tak jak powinno się to robić (lecz rzadko tak bywa) – wtedy naprawdę bierze się pełny udział w spektaklu ludzkiej egzystencji. To coś więcej niż tylko życie; to poczucie, że pomaga się innym żyć w pełni – jeżeli tak zdefiniujemy biznes, to w porządku – nazywajcie mnie biznesmenem.

Prawdę mówiąc wiele razy zastanawiałem się nad tym czy warto tak żyć. Walczyć bezustannie o utrzymanie się na powierzchni, nie mieć pewności co do przyszłości, być gotowym zareagować na każdy kryzys, być gotowym na zmiany. Potem uświadomiłem sobie, że po prostu takie jest życie. Czy pracujemy na etacie, czy na własny rachunek, pewności przyszłości nigdy nie mamy. Jedyne co możemy mieć to wiarę i lepiej, żeby była silna. Mając to potrafimy poddać się losowi i … przetrzymać najgorsze. Nikt tego nie chce, ale...

… czasem trzeba się poddać. Czasem prawdziwy geniusz polega na tym, by wiedzieć, kiedy się poddać i spróbować czegoś innego. Poddać się to nie to samo co stanąć w miejscu. Nie wolno się zatrzymywać.

Historia firmy NIKE kończy się w wielkiej skali. To duży biznes. Biznes mocno niejednoznaczny, ale zanim będziemy ferować wyroki poznajmy jej historię z ust założyciela. Nie ma sensu ocenianie bez wiedzy. W ogóle ocenianie, bez znalezienia się w tym samym miejscu nie jest możliwe. Dla mnie końcowy rozdział książki był naprawdę mocny. Czułem się wtedy prawie tak jak na końcu maratonu. I to z życiówką. Nie ma miejsca, które nie boli. Ale ja jestem szczęśliwy i tylko to się liczy.

KONKURS

Na koniec, dowiedziałem się, że najlepszy czas Steve Prefontaine na jedną milę wynosił 3:54,6. Czy ktoś wie, co to ma wspólnego z firmą NIKE? Napisz w komentarzu pod tym artykułem. Spośród wszystkich osób, które odpowiedzą poprawnie, wybierzemy 2, które bezpłatnie otrzymają egzemplarz Sztuki Zwycięstwa.

Do dzieła!

Dyskusja

Wysyłając dane z tego formularza akceptujesz politykę prywatności Mollom.

Wysłane przez Nobi (niezweryfikowany) w czw., 2017-03-30 10:32

Steve studiował na Uniwersytecie Oregon w Eugene, gdzie głównym trenerem był Bill Bowerman (który w 1964r. został współzałożycielem firmy Blue Ribbon Sports, znanej później jako Nike). Prefontaine dostawał również darmowe ubrania i buty firmy Nike Pozdrawiam

Wysłane przez Marti (niezweryfikowany) w czw., 2017-03-30 10:44

6453 - tak, by na klawiaturze trzeba wystukać NIKE, czyli odwrócone cyfry 3:54,6

Wysłane przez Martyna (niezweryfikowany) w czw., 2017-03-30 10:48

Na klawiaturze telefonów piszemy NIKE przez 6453, czyli odwrócone cyfry czasu w jakim Steve Prefontaine pokonywał jedną mile - 3:54,6

Wysłane przez Wojtek Rymaszewski w czw., 2017-03-30 10:53

Ogólnie to Pre był pierwszym sportowcem, który podpisał kontrakt z firmą Nike za 5000 dolarów w 1974 roku. Natomiast co ma wspólnego jego najlepszy czas na milę a nazwą NIKE? Cyfry w odwrotnej kolejności tworzą napis NIKE patrząc jakie litery przypisane są do konkretnych cyfr.

Wysłane przez karcia (niezweryfikowany) w czw., 2017-03-30 10:53

Na klawiaturze telefonów komórkowych słowo NIKE pisane jest przez 6453, czyli odwrócone cyfry czasu w jakim Steve Prefontaine pokonał jedną mile - 3:54,6

Wysłane przez Martyna Orkisz w czw., 2017-03-30 10:56

Na klawiaturze telefonów piszemy NIKE przez 6453, czyli odwrócone cyfry czasu w jakim Steve Prefontaine pokonywał jedną mile - 3:54,6

Wysłane przez Grzybek (niezweryfikowany) w czw., 2017-03-30 11:12

Trenował u Bill Bowerman wspołzałożyciela NIKE :)

Wysłane przez Pitero (niezweryfikowany) w czw., 2017-03-30 14:46

Wpisując na klawiaturze komórkowej słowo nike, przez 6453 czyli odwrotnie cyfry czasu Steve Prefontaine na jedną mile3:54,6 ;)

Wysłane przez DJ4ark (niezweryfikowany) w pt., 2017-03-31 21:02

Gdy na klawiaturze od telefonu zapiszemy odwrotne liczby do wyniku 3:54,6 na mile Steve (6453) ,to zostanie napisany napis NIKE.