Już za dzieciaka nie byłem w stanie wysiedzieć w miejscu. Może to zabrzmi banalnie, ale kochałem ruch pod każdą postacią. Kiedy chodziłem, to w zasadzie biegałem (klasyk) a w telewizorze oglądałem do znudzenia filmy pokroju Forresta Gumpa, czy Rockiego. Od zawsze chciałem być sportowcem i coś trenować, a do bycia sportowcem zainspirował mnie mój wujek Andrzej Magier, były rekordzista świata na 100km oraz mistrz Europy na tym dystasnie. Niewiele osób wie, że przez 5 lat byłem... chodziarzem! Oddając się chodowi sportowemu osiągnąłem pierwszy szczyt swojej sportowej formy i dzięki niemu zdobyłem brąz na mistrzostwach Polski młodzików, mając zaledwie 14 lat. Dużo podróżowałem i poznawałem nie tylko świat, ale i samego siebie. Udało mi się wyleczyć z astmy i dojrzałem do tego, żeby chód zamienić na bieg. 

Mimo różnych zajęć, zawsze starałem się organizować czas tak, żeby mieć chwilę na trening. Moje Curriculum Vitae wygląda całkiem ciekawie - na początku udzielałem korków matematyki, później pracowałem fizycznie na budowie, żeby następnie zostać social media ninja w agencji reklamowej, nieustannie trenując bieganie. Dzięki konieczności ułożenia sobie w czasie i przestrzeni mojego życia, którego bardzo ważną częścią składową były treningi, nauczyłem się odpowiedzialności, ogłady i wytrwałości. Kiedy to wszystko pojąłem, postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę - zdecydowałem, że czas zacząć zarażać innych moją pasją.

Dokładnie 5 lat temu zadałem sobie pytanie: "co kocham robić?". Odpowiedź brzmiała: biegać. Jak już wiecie - biegam odkąd pamiętam, a już na pewno robiłem to dużo wcześniej - zanim to było modne (a to naprawdę kawał czasu). Kiedy byłem zupełnie świadomy tego co kocham robić, to zadałem sobie kolejne pytanie: czy moja pasja i miłość do biegania może wnieść coś dobrego do świata? Odpowiedź ponownie była twierdząca.

I jestem przekonany, że skoro ja mogłem to i Ty też możesz. Pytanie: czy chcesz?

Sam jako amator i miłośnik biegania, doświadczam codziennie dobrodziejstw płynących z prawidłowo wykonanego treningu. Ten kto biega regularnie, ten na pewno doskonale wie o czym mówię. Bieganie, to dobre samopoczucie, zdrowie, sportowa sylwetka i przede wszystkim rozwój tego aspektu człowieka, który jest dzisiaj mocno zaniedbany - mowa o jego duszy, a w zasadzie duchu. Spłycane komunikaty, spłycane przyjaźnie i jeszcze bardziej płytkie small talki w pracy, to prawdziwe wyzwania XXI wieku. Ja znalazłem na nie sposób. Bieganie pozwala na przemyślenia i odreagowanie, na podsumowanie całego dnia, czy tygodnia i na refleksje, które pomogą ocenić co jesteśmy jeszcze w stanie zmienić, żeby nasze życie było lepsze.

Co najbardziej podoba mi się w bieganiu? To, że ten sport każdemu daje COŚ innego i dzięki temu CZEMUŚ, chce się żyć jeszcze BARDZIEJ! Dzięki tej wiedzy miałem stuprocentową pewność, co kocham robić. Wiedziałem, że moja pasja może być pewną misją. Potem uświadomiłem sobie, że potrafię to robić na tyle dobrze, że mogę biegania uczyć innych. Mając tak duży kapitał wiedzy i samoświadomości, zadałem sam sobie bezczelne pytanie: czy jestem w stanie z tego żyć? Na początku bałem się odpowiedzi, a ona okazała się być zaskakująco twierdząca. Uznałem, że nauka biegania niczym nie różni się od nauki jogi, angielskiego czy kaligrafii. Ameryki nie odkryłem ale zdałem sobie sprawę z tego, że robiąc coś naturalnie dobrze i z przyjemnością, często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że mamy do czegoś kompetencje czy predyspozycje. Połączyłem wówczas te wszystkie fakty w całość i ponownie zadałem sobie pytanie: kim mogę zatem być mając to wszystko? Odpowiedź brzmiała: Trenerem Biegania! I tak zaczęła się cała moja przygoda.

W ciągu tych paru lat, odbyłem niesamowitą podróż po świecie biegania. Podróżowałem, trenowałem innych, trenowałem sam siebie, trenowałem z najlepszymi trenerami i specjalistami, rozwijałem jedną z największych marek sportowych na świecie. Popełniałem też mnóstwo błędów, z których równie dużo się nauczyłem i wciąż się uczę. Osiągnąłem cele, o których nigdy nie marzyłem i zaliczyłem wpadki z których dziś wyciągam lekcje (a jeszcze do niedawna pewnie bym się katował i obwiniał).

Droga do TERAZ, czyli do tego co osiągnąłem i kim jestem była długa i wyboista., ale absolutnie wszystko było tego warte i czemuś służyło. Teraz z dumą mogę mówić o tym, że to co stworzyłem i wciąż tworzę DZIAŁA, a co więcej - ZMIENIA ŻYCIE NA LEPSZE. Dla mnie ten frazes stał się sensem tworzenia. Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę z tego, co robimy jako TrenerBiegania.pl i jaką wartość dla niektórych wnosimy. Ile osób zainspirowaliśmy do zmian i ile dzięki naszej pomocy osiągnęło swoje cele.

Dzięki mojej wymarzonej pracy, bo tak mogę teraz nazywać moją sportową miłość, osiągnąłem i nauczyłem się dużo. I jeśli mam komuś dawać radę, to najpierw powiem, że trzeba kochać to co się robi. Brzmi znów bardzo banalnie i wyświechtanie, ale czy nie tak właśnie jest? Jestem świetnym przykładem na to, że wcale nie trudno znaleźć swoją pasję, ale wiele pracy i wysiłku wymaga przekucie jej na biznes, który z czasem nie stanie się tylko odtwórczy i beznamiętny. Ale jeśli naprawdę coś kochacie, to o to walczcie, bo warto. Moje drugie przykazanie, chyba równie ważne, to: sukces to zawsze praca zespołu. Ciężko jest znaleźć swoją dyscyplinę - czy to sportową, czy z innej dziedziny swojego życia, gdzie jesteśmy w stanie w 100% powiedzieć, ze doszliśmy do czegoś sami. Aktorzy mają cały sztab współtwórców sukcesu - reżyserów, specjalistów od makijażu, scenarzystów, menagerów. Sportowcy mają  trenerów i specjalistów od żywienia, a ja też nie byłem w tym wszystkim sam. Zawsze mogłem liczyć na wsparcie bliskich mi osób i to (poza moją ciężko pracą) również im zawdzięczam mój sukces.

Powtarzam: nie jestem w niczym lepszy i gorszy niż Ty. Skoro ja mogłem dojść do takiego momentu w życiu, to Ty też możesz robić co tylko chcesz. Oczywiście, rzadko kiedy coś dzieje się z dnia na dzień, ale... KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ!

Mam dla Was jeszcze jedną radę - jeśli w rozwijaniu pasji przyda Wam się pomoc innych, nie bójcie się o nią walczyć. Dlatego wspólnie z Siemensem i Mateuszem Kusznierewiczem mamy coś dla Was - okazję na wsparcie w doskonaleniu swojego talentu. Co musicie zrobić? Być sobą! Zacznijcie od opowiedzenia Mateuszowi Kusznierewiczowi o swojej pasji i napiszcie o wymarzonym miejscu na jej realizację.  Jak do tego podejdziecie zależy tylko od Was - możecie napisać esej, a możecie też wzbogacić swoje zgłoszenie, dodając zdjęcie lub film. To od Was zależy, co zrobicie, żeby zarazić go opowieścią o swojej pasji. A jest o co walczyć: podróż z pasją o wartości 10 000 zł i ekspres do kawy EQ.9. marki Siemens i 2x nagroda II stopnia, czyli ekspres EQ.6.w każdej edycji konkursu. Wejdźcie na stronę www.kocham-to.pl i dodajcie swoje zgłoszenie już teraz!

Ta kasa przybliży Was do celu, do jakiego dążycie. Czego chcieć więcej?

Trzymam za Was kciuki i pamiętajcie - warto walczyć o to, co się kocha!

Dyskusja

Wysyłając dane z tego formularza akceptujesz politykę prywatności Mollom.

Wysłane przez Łukasz (niezweryfikowany) w pt., 2017-07-14 07:34

Panie Mateuszu Fajnie Pan piszesz. Lubię czytać Pana bloga. Szczypta filozofii, jedna miarka życia, dwie łyżki praktycznego realizmu, a wszystko to wymieszane we wspaniałym sosie który nazywa się .... bieganie :) Życzę wytrwałości w dążeniu do postawionych celów. Pozdrawiam Łukasz