Mój największy zawodowy sukces, miał miejsce właśnie dziś, na Wings For Life… Dziękuję!

Dziś był ten dzień. Do tej pory podobne sytuacje się zdarzały, ale jakoś to do mnie docierało albo po prostu nie chciałem tego zauważyć. Sądzę, że po prostu nie umiałem przyjmować pochwał lub słuchać dobrych rzeczy na swój temat, za to… krytykę przyjmowałem zawsze z ochotą i wdzięcznością (klasyczny przykład braku pewności siebie). Jako człowiek coraz bardziej świadomy, wiem jedno: trzeba umieć przyznawać się do błędu, ale w tym wszystkim należy sobie czasami odpuszczać, nie rozpamiętywać za długo, wybaczać, no i… umieć przyjmować komplementy — w większości przypadków wystarczy magiczne słowo: „dziękuję” (zamiast bezdusznego: „no co Ty, przesadzasz…”).

Tak myślę. 

Dziś prowadziłem rozgrzewkę dla osób z drużyny TrenerBiegania.pl i grupy ON THE MOVE. Tuż po rozgrzewce podszedł do mnie Krzysiek (widziałem Krzyśka pierwszy raz na oczy) i powiedział mi od razu, na dzień dobry, że dzięki mnie odmienił swoje życie i że to ja zainspirowałem go do ogromnej zmiany (być może Krzysiek zechce się tą zmianą podzielić, do czego go zachęcam przez ten tekst, bo… być może jego przykład zainspiruje innych).

Zamurowało mnie. Trochę nie wiedziałem co odpowiedzieć. Trochę byłem zmieszany. A Krzysiek dodatkowo urzekł mnie swoją niesamowitą szczerością i prawdziwą, głęboką wdzięcznością. Cholernie się wzruszyłem. 

I jedna uwaga — mimo wszystko uważam, że nie zmieniłem życia Krzyśka. Zawsze to my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje decyzje. Oczywiście mogłem zainspirować Krzyśka do zmiany myślenia, ale… to była wyłącznie JEGO decyzja, JEGO odwaga, JEGO konsekwencja w realizacji zmiany. Uważam, że jesteśmy kowalami własnego losu i bierzemy odpowiedzialność za wszystko co nam się przydarza w życiu. To, że nie lubisz swojego życia albo to, że jesteś sfrustrowany, nie jest winą rządu, miejsca, w którym mieszkasz, pracodawcy czy rodziny. Sam jesteś sobie winny/a (i tak... to wymaga dojrzałości, a w pierwszej chwili jak to usłyszysz, to... możesz się zdenerwować).

Po prostu zmień to co Ci się nie podoba!

I na koniec: jestem ogromnie wdzięczny za ten dzień. Za to spotkanie. Za tę rozmowę. To były dla mnie Krzysztofie cholernie ważne słowa. Dziękuję za nie BARDZO! Uważam, że człowiek w każdej relacji jest jednocześnie uczniem i nauczycielem — uczymy się wzajemnie od siebie. Zawsze. 

Jeśli oczywiście chcemy.

Te słowa były i są dla mnie ważne ponieważ dosłownie parę dni temu podjąłem decyzję o rezygnacji ze swojej pracy. Postawiłem na swój głos serca i uznałem, że to co robię w bieganiu ma większy sens jednak… jak wszystko co chcesz robić najlepiej jak potrafisz — wymaga poświęcenia i codziennego pielęgnowania tego, co robisz. I nie da się tego robić na pół gwizdka. Dlatego wręcz musiałem podjąć odważną decyzję w życiu. 

Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, żyjąc cudzym życiem. Nie wpadajcie w pułapkę dogmatów, żyjąc poglądami innych ludzi. Nie pozwólcie, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. I najważniejsze – miejcie odwagę kierować się sercem i intuicją

Steve Jobs

Dzięki Tobie, Krzysztofie już teraz wiem, że pójście za głosem serca było tego warte. Nie ma nic cenniejszego w moim rozumieniu „osiągania sukcesu”.

Do zobaczenia! 

PS I taki jest właśnie WINGS FOR LIFE… to przede wszystkim niesamowite wydarzenie na poziomie relacji z innymi ludźmi. Myślę, że wszyscy, podświadomie wiemy, że bierzemy udział w czymś większym od nas samych — czymś dobrym. To naprawdę piękna impreza z niepowtarzalnym charakterem. Chapeu bas organizatorzy pod wieloma względami. Widzimy się za rok! 

Dyskusja

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.