Wiesz jak to jest, gdy jarasz się nową zajawką. Czytasz, szukasz, oglądasz filmiki, eksplorujesz teren. Od pewnego czasu eksperymentuję z dietą roślinną i sprawdzam ją na swoim organizmie. Podobny eksperyment przeprowadziłem w zeszłym sezonie, gdzie przez ponad dwa miesiące intensywnie biegałem, ale wyłączyłem ze swojego treningu rozciąganie (żeby sprawdzić czy rozciąganie faktycznie mi służy). Wiadomo. Wszędzie jest pełno ekspertów, książek, teorii, ale dopóki sam nie doświadczysz pewnych rzeczy, to wiedza, którą zdobywasz jest bezwartościowa, a teorie, które głosisz możesz co najwyżej włożyć sobie w kieszeń.

Nieświadomi ludzie krzyczą: bez mięsa się nie da żyć! A skąd białko?

Kiedyś krzyczałem razem z nimi. Pół roku temu zrezygnowałem z mięsa i doświadczam. Im bardziej doświadczam, tym na więcej spektakularnych materiałów wpadam i coraz lepiej się czuję. Ale nic to…

Najlepszym przykładem niech będzie ostatni facebookowy virtal z jednym z najsilniejszych ludzi na ziemi w roli głównej. Patrik Baoboumian, bo o nim mowa to człowiek o niezwykłej sile. Jego bary są tak szerokie, że nie mieści się w drzwiach, a jego postura budzi szacunek na dzielni. Zresztą zobaczcie sami:

Warto dodać, że Patrik Baboumian na co dzień żywi się tylko niewinnymi roślinkami. Frank Medrano również. Czy w takim razie roślinki hodują “bydlaków”?:)

O zabranie głosu w sprawie rosnącej popularności weganizmu postanowiłem spytać dietetyka, Damiana Parola, autora bloga Sci-Fit, który swoją drogą sam jest weganem i uprawia sport siłowe.

Damianie, skąd się bierze wzrastająca popularność diety roślinnej w sporcie?

Myślę, że współwinne są dwie rzeczy. Z jednej strony coraz większe zainteresowanie zdrowiem i rosnąca świadomość, że najlepszą opcją jest dieta oparta o nieprzetworzone produkty roślinne. Z drugiej strony ogromne sukcesy sportowców na diecie wegańskiej np. Scott Jurek, Fiona Oaks czy Patrik Baboumian – najsilniejszy człowiek świata.

Zakładamy, że ktoś chce spróbować jeść bez mięsa, co powinien zrobić? Jak zacząć?

Można to po prostu zrobić. Założyć, że od poniedziałku nie jem mięsa. W niedzielę iść na kebab z baraniny albo zjeść schabowego u babci, a na poniedziałkowy obiad mieć już przygotowane kotlety z fasoli. Sam tak zrobiłem i mimo, że byłem wyjątkowo mięsolubny proces przebiegł bezboleśnie.  

Dobrze też mieć wsparcie kogoś bliskiego zwłaszcza, że Twoja rodzina pewnie nie przyjmie tej wiadomości zbyt ciepło. W moim przypadku to była moja dziewczyna, która znienacka zapowiedziała, że przechodzi na roślinny. We mnie ta myśl kiełkowała od wielu lat, ale to ona dała mi ten ostateczny bodziec.

Sam jesteś przykładem osoby, która stosuje dietę roślinną. Dlaczego się na nią zdecydowałeś? Jakie widzisz zmiany?

Główną moją motywacją było dbanie o zdrowie i zwyczajna przekora. Historia zdrowia mojej rodziny jest mocno obciążona nowotworami, a mi się na tym świecie podoba i zaplanowałem sobie długo z nim nie rozstawać. W świetle badań naukowych rezygnacja z mięsa była sprawą bardziej niż oczywistą. Druga rzecz, czyli przekora wzięła się stąd, że białko – szczególnie zwierzęce – jest mocno gloryfikowane, chciałem pokazać, że można być umięśnionym i silnym bez mięsa i nabiału. Podobne motywację miał Patrik – strongman o którym wspominałem.

Zmieniło się kilka rzeczy. Czuję się lepiej i znacznie lepiej kontroluję swój apetyt niż kiedyś. W kontekście sportowym poprawiły mi się wyniki siłowe mimo, że moja masa ciała spadła o kilka kilogramów.

Jak to w końcu jest - człowiek ewolucyjnie jest przystosowany do jedzenia czy niejedzenia mięsa?

Człowiek jest raczej wszystkożernym zwierzęciem i na przestrzeni wieków jadł to co było najłatwiej dostępne. Na przykład na terenach gdzie większość roku panowała zima, chętnie polowaliśmy na mamuty, bo ciężko było coś wygrzebać spod śniegu. Natomiast w tym samym czasie w rejonach tropikalnych zbieraliśmy głównie owoce, nie było potrzeby ryzykować życia dla kawałka mięsa.

Sądzę, że stwierdzenie, że jesteśmy w 100% ewolucyjnie roślinożerni jest zbyt odważne. Natomiast możemy być pewni, że nie jesteśmy mięsożerni. Żaden mięsożerca nie zachoruje na miażdżycę – a ta zabija nas częściej niż jakakolwiek inna choroba (żadne mięsożerne zwierze nie choruje na miażdżycę, ponieważ ich metabolizm jest przystosowany do metabolizowania cholesterolu, tłuszczu i białek - przyp. red).

Prowadzisz wykłady pt. “budowanie masy mięśniowej na diecie roślinnej”, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Z jaką wiedzą wychodzą uczestnicy szkolenia?

Staram się, żeby uczestnicy wyszli zaopatrzeni w narzędzia do układania diet dla wegan trenujących siłowo oraz umieli odeprzeć argumenty stosowane przeciwko diecie roślinnej np. na temat niepełnowartościowego białka roślinnego lub szkodliwości soi. Staram się też porządkować szkodliwe poglądy obecne w głowach wegetarian np. kwestie związane z witaminą B12. Ważne jest to, żeby szukać oparcia w nauce, a nie przekazie ustnym pełnym przekłamań i niekonsekwencji – dlatego przygotowanie kilku slajdów oznacza przeczytanie kilkunastu publikacji.

Dyskusja

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.